Dzień rozpoczął się fatalnie. Brak prostownicy, z czyjegoś powodu. Przez tą byłam fatalnie uczesana, jednak najgorsza była moja grzywka, która była w nieładzie i wyglądała beznadziejnie. A w szkole byłam cała przez to rozczochrana. Dzisiaj Justyna już wróciła do szkoły, ale Agnieszka jeszcze nie, bo jest chora. Wreszcie w szkole znalazłyśmy kryjówkę, z której nikt nas nie wyrzuci, a żaden nauczyciel nas w niej nie znajdzie ;) Muszę przyznać, że zapachy niezbyt, ale lepsze to niż boisko + zimno. Zrobiło mi się dziś trochę smutno, ale przeszło. Jutro 6 godzin lekcji w tym zastępstwo na chemii i praca klasowa z fizyki, ale damy radę ;) Z matematyki z kartkówki 5 więc jest fajnie. Na j. polskim dużo śmiania, ponieważ jeden uczeń z mojej klasy, odpowiedział na pytanie dotyczące wiersza: niestety nie ! Może czytając to nie wydaję się to śmieszne, jednak w klasie wszyscy byli z tego powodu roześmiani ;) Jeszcze dziś muszę się nauczyć na fizykę, a mi się tak nie chcę. Tera czekam za herbatką. A mój króliczek stoi nade mną i prosi się o głaskanie. Już go głaszcze. To na tyle. ;) Nie mogę się doczekać piątku wieczora: Kevin Sam w Nowym Yorku ; ]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz