Znowu opuściłam się w pisaniu bloga. Cóż...Obowiązki, lenistwo, choroba...Tak choroba. W środę 7 lekcji. Byłam bardzo szczęśliwa, ponieważ mogłam napisać zaległą kartkówkę z historii, z której otrzymałam 5. Na dodatek 2 oceny na semestr podwyższyły mi się o jeden stopień: z 4 na 5. Mój sukces ;DD Jednak w drugim półroczu musi być jeszcze lepiej nauką. Czwartek. Obudziłam się było mi dziwnie. Dopiero po wyjściu z domu zrozumiałam, że zachorowałam. Jednak czwartek był w miarę. Piątek, dziwny sen. Obudziłam się. Ustałam, myślałam , że zaraz upadnę, czułam jakby moje nogi, były gąbki. Jednak na siłę chciałam iść do szkoły, napisać kartkówkę i sprawdzian. Napisałam. I poszłam do domu, tzn zwolniono mnie i nie miał kto po mnie przyjść więc woźny odprowadził mnie do domu. W domu mi się pogorszyło. Dostałam gorączkę. Marta też zachorowała. Spałam chyba z 2 godziny. Dzisiaj cały dzień prawie w łóżku. Już mi trochę lepiej, jednak chyba nie idę w poniedziałek do szkoły. Nie chcę żeby mi się pogorszyło, czy choroba wróciła. Chcę być zdrowa ! ;) Nowy plan lekcji. Fatalny. Po prostu koszmar. Najgorszy plan jaki miałam. Trudno..2 biologie, 2 geografie... No trudno. to tyle ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz